ŚWIĘTEGO DUCHA

Synaksariony Soboty Akatystu oraz V Niedzieli Wielkiego Postu

 

Gorąco polecamy lekturę synaksarionów Soboty Akatystu, oraz V Niedzieli Wielkiego Postu. 

SYNAKSARION SOBOTY V TYGODNIA WIELKIEGO POSTU – SOBOTA AKATYSTU

Dzisiaj świętujemy Akatyst do Najświętszej Władczyni naszej Bogurodzicy z następującego powodu. W czasach autokratycznych rządów w Bizancjum cesarza Herakliusza, król Persji Chosroes widząc, że państwo greckie jest osłabione po rządach tyrana Fokasa, posłał jednego ze swoich dowódców, o imieniu Szarbaraz, z wielkim wojskiem, żeby podbił wszystkie wschodnie prowincje cesarstwa. Chosroes próbował zrobić to już wcześniej, zniszczywszy około stu tysięcy chrześcijan, których Żydzi wykupywali od niego i zabijali.

Głównodowodzący Szarbaraz zdobył cały Wschód i doszedł aż do samego przedmieścia Konstantynopola, zwanego Chalcedon. Cesarz Herakliusz z powodu wyczerpania się zapasów złota przetopił święte naczynia kościelne na monety dla większej i lepszej wypłaty żołdu. Płynąc Morzem Czarnym do ziemi perskiej podbił ją i całkowicie zwyciężył Chosroesa z pozostałymi wojskami.

Wkrótce Kawad, syn Chosroesa, zdradziwszy swego ojca zagarnął władzę i zabiwszy Chosroesa zawarł pokój z cesarzem Herakliuszem. Tymczasem kagan Awarów, który rządził także Scytami, dowiedziawszy się, że cesarz odpłynął na Morzu Czarnym, naruszył pokój z Grekami, przyprowadził stutysięczną armię i podszedł do Konstantynopola od strony zachodniej, wygłaszając bluźnierstwa i groźby. Nagle całe morze zapełniło się okrętami, a ziemia niezliczonym wojskiem, piechotą i konnicą.

Patriarcha konstantynopolitański Sergiusz pocieszał lud przekonując, żeby nie tracił nadziei i sił, ale z całej duszy całą nadzieję złożył w Bogu i w Jego Przeczystej Bogurodzicy. Patrycjusz o imieniu Bonus, który był wtedy prefektem miasta, ze swej strony przygotowywał wszystko potrzebne do obrony. Trzeba bowiem, żebyśmy z pomocą Bożą robili wszystko, co jest możliwe. Patriarcha natomiast z całym ludem, wziąwszy święte ikony Bogurodzicy, obchodził miasto na murach obronnych, tym samym umacniając je. Ponieważ Sarbar podszedł ze wschodu, a kagan z zachodu, żeby spalić przedmieścia miasta, to patriarcha znowu obchodził miasto na murach, niosąc Nie ręką ludzką uczynioną Ikonę Chrystusa, czcigodne i życiodajne drzewo Krzyża oraz czcigodną szatę Bogurodzicy. Kagan scytyjski od strony lądu oblegał mury Konstantynopola z niezliczonym mnóstwem po zęby uzbrojonych żołnierzy. Wrogów było tylu, że jeden Grek walczył z dziesięcioma Scytami. Jednak Niezwyciężona Hetmanka pomogła nielicznym żołnierzom, którzy znaleźli się w Jej świątyni, zwanej „Źródło Życiodajne”, w rozgromieniu wrogów, którzy przewyższali ich ilością. Od tej chwili Grecy nabrali odwagi i rozradowali się, i z pomocą Niezwyciężonej Hetmanki, Matki Bożej, cały czas zwyciężali wrogów. Mieszkańcy miasta próbowali zawrzeć pokój, ale ich propozycja została odrzucona. Kagan odpowiedział: „Nie oszukujcie się wierząc w waszego Boga, gdyż jutro i tak ja zdobędę wasze miasto”. Usłyszawszy to, mieszkańcy wyciągnęli do Boga ręce, modląc się.

Porozumiawszy się, kagan i Szarbaraz z lądu i z morza uderzyli na miasto, chcąc zdobyć je podstępem, ale tylu ich żołnierzy zostało zabitych przez Greków, że żywi nie nadążali spalać zwłok. Monoksyliony pełne żołnierzy wraz ze wszystkimi wrogimi okrętami rozbiły się w zatoce zwanej Złoty Róg, naprzeciw świątyni Bogurodzicy w Blachernach, gdy nagle na morzu podniosła się straszna burza i morze rozstąpiło się. W ten sposób okazany został sławny cud Przeczystej Bogurodzicy: morze wyrzuciło wrogów na brzeg w Blachernach i mieszkańcy szybko otworzywszy bramy miejskie, wszystkich ich od razu zabili, przy czym nawet kobiety i dzieci odważnie rzucili się na wrogów. Dowódcy Awarów uciekli, płacząc i krzycząc.

Miłujący Boga mieszkańcy Konstantynopola oddając dziękczynienie Bogurodzicy, całą noc śpiewali Jej akatyst za to, że zachowała ich i cudowną mocą dała zwycięstwo nad wrogami. Od tego czasu na pamiątkę tak przedziwnego cudu Kościół przyjął to święto, aby zanosić chwałę Matce Bożej w tym dniu, gdy Ona odniosła zwycięstwo. Pieśń ta nazywa się akatyst, czyli śpiewana stojąc, gdyż duchowieństwo konstantynopolitańskie i cały lud wtedy śpiewali ją stojąc.

Po upływie trzydziestu sześciu lat, za panowania cesarza Konstantyna Pogonatosa, Hagaryci znowu przyszli z niezliczonym wojskiem, napadli na Konstantynopol i usiłowali zdobyć to miasto przez siedem lat. Kiedy zimowali w krainie Kyzikos, wielu z nich zginęło. Po tym zrezygnowali z walki i wrócili ze swoim wojskiem, lecz wszyscy utonęli w morzu zwanym Syllaion.

Trzeci raz za cesarza Leona Izauryjczyka Hagaryci znowu w ilości przewyższającej sto tysięcy, najpierw rozbili Królestwo Persji, potem Egipt i Libię. Przeszli Indie, Etiopię i Hiszpanię, w końcu podpłynęli do Konstantynopola na tysiącu ośmiuset okrętach. Otoczywszy miasto Hagaryci zamierzali natychmiast je zniszczyć. Kapłani miejscy niosąc święte drzewo czcigodnego i życiodajnego Krzyża oraz czcigodną Ikonę Bogurodzicy Hodegetrii, obchodzili miasto po murach, ze łzami modląc się do Boga.

Arabowie postanowili podzielić się na dwie części w następujący sposób: jedni walczyli z Bułgarami i padło ich w walkach ponad dwadzieścia tysięcy, a innym, którzy zostali w celu zaatakowania Konstantynopola, drogę zagrodził łańcuch przeciągnięty od Galaty do murów Konstantynopola. Gdy doszli do miejsca zwanego Sosthen, powiał wiatr północny i wiele ich okrętów rozbiło się, a na pozostałych zaczął się tak straszny głód, że Hagaryci zaczęli jeść ludzkie ciała i wszelką nieczystość. Następnie rzucili się do ucieczki i dopłynęli do Morza Egejskiego, gdzie wszyscy ze swymi okrętami zginęli w głębinach morza, bowiem z nieba spadł wielki grad, wywołał fale na morzu i poprzebijał smolone okręty. W ten sposób zginęła wielka ilość okrętów wojennych, ocalały tylko trzy, żeby opowiadano o tym, co się wydarzyło.

Ku czci wszystkich tych przedziwnych cudów Przeczystej Bogurodzicy obchodzimy dzisiejsze święto. Akatyst otrzymał swoją nazwę od tego, że wtedy całą noc ludzie stojąc śpiewali pieśń Matce Boga-Słowa, podczas gdy na innych służbach według Typikonu można siedzieć, to w dzisiejszym dniu świątecznym wszyscy stojąc słuchamy Pochwały Bogurodzicy.

Chryste Boże, dla wstawiennictwa Przeczystej Twojej Matki, Niezwyciężonej Hetmanki, wybaw nas z nadciągających ze wszystkich stron pokus i zmiłuj się nad nami, albowiem Ty jeden jesteś Przyjacielem człowieka. Amen. (za www.litrugia.cerkiew.pl)

Zapraszamy do uczestnictwa w jutrzni V Soboty Wielkiego Postu, podczas której czytany będzie Akatyst Przenajświętszej Bogarodzicy. Początek nabożeństwa w piątek 15 kwietnia o godzinie 17.00 (dolna cerkiew).

SYNAKSARION V NIEDZIELI WIELKIEGO POSTU – ŚW. MARII EGIPCJANKI

Święta Maria żyła na przełomie IV i V wieku, i pochodziła z Egiptu. Gdy skończyła dwanaście lat, to opuściła rodziców i udała się do Aleksandrii. Tam w ciągu osiemnastu lat prowadziła niemoralne życie. Żyjąc z jałmużny i z przędzenia lnu, Maria oddawała swoje ciało komu popadnie nie z potrzeby, jak wiele innych biednych dziewczyn, ale będąc spalana przez płomień żądzy, którego nic nie mogło zaspokoić.

Pewnego dnia zobaczywszy Libańczyków i Egipcjan, którzy kierowali się do portu, ona poszła za nimi i weszła na statek odpływający do Jerozolimy. Celem zapłacenia za podróż statkiem, kobieta handlowała swoim ciałem. Do Świętego Miasta przypłynęli oni w dniu Podwyższenia Krzyża Pańskiego. Maria poszła za tłumem spieszącym do świątyni Zmartwychwstania. Kiedy jednak weszła na próg świątyni, to niewidzialna siła nie pozwoliła jej wejść, nie bacząc na jej wielokrotne próby. Tymczasem inni pielgrzymi swobodnie wchodzili do świątyni.

Pozostawszy sama w kącie narteksu, ona zaczęła uświadamiać sobie, że to właśnie nieczyste życie przeszkadza jej w zbliżeniu się do Drzewa Krzyża. Wylewając obficie łzy i bijąc się w piersi, kajająca się kobieta patrząc na ikonę Matki Bożej, zwróciła się do Niej z modlitwą: „Najświętsza Dziewico, któraś zrodziła w ciele Boga, wiem że jestem niegodną nawet patrzeć na Twój obraz, przecież Ty jesteś czysta duszą i ciałem, a ja, tak skalana, powinnam wywołać Twoją niechęć. Skoro jednak Pan, który urodził się z Ciebie, stał się człowiekiem, aby grzeszników wezwać do pokuty, przeto pomóż mi. Pozwól mi wejść do świątyni, nie zabraniaj mi zobaczenia Drzewa, na którym był w ciele ukrzyżowany Bóg, abym upadła przed Jego Krzyżem. Obiecuję Tobie, że jak tylko zobaczę Krzyż, to wyrzeknę się świata i rozkoszy, i będę szła drogą zbawienia, którą Ty mi wskażesz”.

Nagle poczuła, że jest wolna od powstrzymującej ją siły i mogła wejść do świątyni, gdzie gorliwie pokłoniła się Czcigodnemu Krzyżowi. Następnie powróciwszy do ikony Matki Bożej, Maria potwierdziła, że jest gotowa odtąd iść tą drogą, którą wskaże jej Bogurodzica. Jakiś głos odpowiedział jej z wysoka: „Jeśli przejdziesz Jordan, to znajdziesz spokój”.

Po wyjściu ze świątyni Maria kupiła trzy chleby za jałmużnę, którą dał jej jakiś pielgrzym, i zapytawszy o drogę prowadzącą nad Jordan, wieczorem przyszła do świątyni Jana Chrzciciela. Umywszy się w wodach rzeki i przyjąwszy Święte Tajemnice, zjadła połowę chleba i zasnęła na brzegu rzeki. Następnego dnia Maria przeszła Jordan i od tego dnia czterdzieści siedem lat żyła na pustyni, nie spotykając nikogo, ani zwierzęcia, ani człowieka.

W ciągu siedemnastu lat jej szaty zamieniły się łachmany. Za dnia Maria cierpiała z powodu gorąca, a w nocy drżała z zimna. Pustelnica żywiła się trawą i korzeniami. Jednak bardziej niż z cielesnymi doświadczeniami, przyszło jej walczyć z ciężkimi atakami żądz i wyobrażeniami dawnych grzechów, tak że padała na ziemię, modląc się do Matki Bożej o pomoc. Chroniona przez Boga, który pragnie tylko tego, żeby „grzesznik nawrócił się ze swej drogi i żył”, święta Maria wyzwoliła serce z żądz dzięki wyjątkowemu wysiłkowi ascetycznemu. ona przemieniła płomień cielesnego pożądania w ogień Bożej miłości, który pozwalał jej, dosłownie jak bezcielesnemu duchowi, z radością znosić surowe warunki pustyni.

Gdy minęło już wiele lat, święty starzec Zosima udał się na pustynię z tej strony Jordanu, żeby zgodnie ze zwyczajem sięgającym św. Eutymiusza spędzić tam Wielki Post. Pewnego dnia Zosima zauważył ludzką istotę, która miała ciało poczerniałe od słońca, a włosy białe jak owcza sierść i sięgające do pasa. Zosima pobiegł w ślad za nią, prosząc aby go pobłogosławiła i powiedziała chociaż kilka słów powitania, ale człowiek ten ciągle przed nim uciekał. Gdy Zosima zbliżył się na tyle, że mógł usłyszeć jego głos, Maria nazwała go po imieniu, chociaż nigdy przedtem go nie widziała. Wyjawiwszy mu, że jest kobietą, pustelnica poprosiła, żeby rzucił jej jakąś szatę celem przykrycia swojej nagości. Zosima rozradował się, że w końcu udało mu się spotkać zaiste człowieka pełnego ducha Bożego, który osiągnął doskonałość życia monastycznego. Ustępując gorącym prośbom mnicha, święta ze łzami opowiedziała mu historię swego życia i nawrócenia. Kończąc opowieść ona poprosiła starca, żeby przyszedł w następnym roku w Wielki Czwartek ze Świętymi Darami na brzeg Jordanu,

Gdy nadszedł ten dzień, Zosima zobaczył, że Maria stoi na drugim brzegu rzeki. Ona uczyniła znak krzyża i przeszła Jordan po wodzie jak po suchym lądzie. Po przyjęciu Świętych Darów, święta powiedziała ze łzami: „Teraz pozwalasz odejść służebnicy Twojej, Władco, według słowa Twego, w pokoju, bowiem oczy moje widziały zbawienie Twoje”. Następnie ona pożegnała się z Zosimą, wyznaczywszy mu spotkanie za rok tam, gdzie spotkali się po raz pierwszy.

Po roku Zosima znalazł na wyznaczonym miejscu ciało zmarłej świętej, leżące na ziemi. Jej ręce były skrzyżowane na piersi, a twarz zwrócona ku Wschodowi. Ze względu na swój ból i łzy on nie od razu zauważył napis, który święta własnoręcznie wykonała na ziemi. Napis głosił: „Abba Zosima, pochowaj ciało pokornej Marii na tym miejscu, przywróć prochowi to, co jest prochem, ale najpierw pomódl się za mnie. Odeszłam do Pana pierwszego dnia miesiąca kwietnia, w noc Świętej Męki Pana naszego Jezusa Chrystusa, po przyjęciu Świętych Tajemnic”. Pocieszony w swoim bólu, gdyż dowiedział się o imieniu świętej, Zosima zdumiał się, uznawszy że ona pokonała w krótkim czasie odległość wymagającą dwudziestu godzin drogi. Nie mogąc kopać ziemi kawałkiem drewna, on nagle zauważył lwa, który zbliżył się ciała Marii i zaczął lizać jej nogi. Podporządkowując się nakazowi starca, zwierz wykopał pazurami jamę, w której Zosima z pobożnością złożył ciało świętej.

Po powrocie do monasteru on opowiedział o cudach, które Pan Bóg okazuje tym, którzy odwracają się od grzechu, aby nawrócić się do Niego całym sercem. Święta Maria przemieniła się z wielkiej grzesznicy w źródło nadziei i przykład nawrócenia dla tych, którzy są obarczeni ciężarem grzechu. Oto dlaczego święci ojcowie umieścili świętowanie Jej pamięci pod koniec Wielkiego Postu jako umocnienie dla wszystkich tych, którzy nie dbają o swoje zbawienie, i jako dowód na to, że aż do samej ostatniej godziny życia pokuta może skierować człowieka do Boga.

Panie Jezu Chryste, dla wstawiennictwa świętej Marii Egipskiej zmiłuj się nad nami. Amen.
(za www.liturgia.cerkiew.pl)

Zapraszamy także do zapoznania się z synaksarionami kolejnych dni wielkiego postu , które można znaleźć tutaj -> http://liturgia.cerkiew.pl/docs.php?id=161

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *